
W dyskusjach na temat słuszności stosowania zapłodnienia in-vitro bardzo często padają argumenty natury nie tylko moralnej, ale także wręcz filozoficznej. Jednym z nich chętnie posługują się entuzjaści metod wspomaganego rozrodu. Odwołują się oni do przekonania, iż każdy człowiek ma prawo do szczęścia i do jego poszukiwania (poglądy takie głosiło wielu filozofów, od Epikura po Buddę). Za niezaprzeczalny należy uznać fakt, że uzyskanie potomstwa na drodze sztucznego zapłodnienia jest wydarzeniem, które może przynieść niesłychaną radość parze, bezskutecznie starającej się o dziecko w sposób naturalny. Nikt nie może odmawiać prawa do szczęścia ludziom cierpiącym z powodu niepłodności, dlatego też naganne jest krytykowanie in-vitro. Nie da się ukryć, iż jest to silny argument przemawiający za stosowaniem metod wspomaganego rozrodu.