
Początek XXI wieku to czas, kiedy metody wspomaganego rozrodu wciąż przez wielu ludzi uważane są za nieetyczne i niemoralne. Głosy sprzeciwu wobec ich stosowania są czymś naturalnym - będą podnoszone do czasu, gdy in vitro, ivf i inne tego typu procedury nie staną się czymś tak oczywistym i powszechnym jak naturalne zapłodnienie. Ten czas zaś może nadejść szybciej, niż ktokolwiek się spodziewa. Ciągłe zmiany klimatu i ogólnie środowiska już dziś wpływają niekorzystnie na płodność ludzi. Nie można też zapominać o złym wpływie zmiany stylu życia - jesteśmy coraz bardziej zagonieni, zestresowani, nie mamy czasu na odpoczynek i pielęgnację życia rodzinnego. Być może już za kilkadziesiąt lat niepłodność tak się rozpowszechni, że sztuczne zapłodnienie stanie się konieczne dla podtrzymania gatunku. Nie można więc odrzucać tych metod, ponieważ w przyszłości mogą się okazać zbawienne.